HIM to jeden z tych zespołów, które trudno zamknąć w jednej szufladzie. Łączyli gotycki klimat, chwytliwe refreny i cięższe gitary, a do tego stworzyli własny znak rozpoznawczy: heartagram. W tym tekście wyjaśniam, skąd wziął się ich styl, które albumy najlepiej pokazują ich możliwości i dlaczego do dziś pozostają ważni dla fanów rocka.
Najważniejsze fakty o HIM w jednym miejscu
- Powstali w Helsinkach w 1991 roku i przez lata budowali pozycję jednego z najgłośniejszych fińskich zespołów rockowych.
- Ich brzmienie łączyło gothic rock, metal i melodie, które odróżniały ich od bardziej surowych grup z tego samego kręgu.
- Sprzedali ponad 10 milionów płyt i zapisali się w historii jako pierwszy fiński zespół z złotą płytą w USA.
- Najważniejsze albumy to m.in. Razorblade Romance, Love Metal, Dark Light i Venus Doom.
- Zespół zakończył działalność po pożegnalnej trasie w 2017 roku, a ostatni koncert zagrał w Helsinkach w sylwestra.
Kim był HIM i dlaczego ten zespół wyróżniał się na tle rocka
Kiedy patrzę na HIM z perspektywy historii rocka, najbardziej uderza mnie to, że nie byli tylko kolejną mroczną grupą z północy. Jak przypomina AllMusic, zespół powstał w Helsinkach w 1991 roku, a od początku budował własną tożsamość na styku metalu, goth rocka i hard rocka. To nie była muzyka brutalna dla samej siły ani romantyczna dla samej melodii. Siła HIM polegała właśnie na tym, że łączyli oba bieguny w jedną, bardzo rozpoznawalną formułę.
W praktyce oznaczało to coś ważniejszego niż tylko kolejne dobrze sprzedające się płyty. HIM z czasem stali się jedną z najbardziej eksportowych fińskich grup w historii, a ich katalog przekroczył osiem albumów studyjnych. W dodatku byli pierwszym fińskim zespołem, który zdobył złotą płytę w Stanach Zjednoczonych. Dla sceny z kraju, który długo nie był kojarzony z globalnym rockowym mainstreamem, był to wyraźny przełom. I właśnie dlatego warto ich znać także dziś: pokazali, że wyrazista estetyka nie musi być niszowa, jeśli stoi za nią mocny songwriting.
Ta mieszanka charakteru i przystępności prowadzi wprost do ich najbardziej rozpoznawalnego pomysłu, czyli brzmienia określanego jako love metal.
Jak brzmiał love metal i skąd wzięła się jego siła
Najkrócej mówiąc, love metal był odpowiedzią na pytanie, jak połączyć ciężar z emocjonalnością bez popadania w kicz. U HIM gitarowy fundament bywał masywny, ale refreny zostawały bardzo melodyjne, a wokal Ville Valo niósł w sobie coś między melancholią a teatralną elegancją. Jeśli ktoś oczekiwał czystego metalu, zespół bywał zbyt przebojowy. Jeśli ktoś szukał lekkiego rocka, HIM był zbyt ciemny. Właśnie w tym napięciu leżał ich znak firmowy.
O heartagramie Louder opowiada przez pryzmat samego Ville Valo: symbol powstał jako połączenie serca i pentagramu, czyli miękkości i ciężaru, czegoś intymnego i czegoś mroczniejszego. To nie była zwykła ozdoba na okładce. Heartagram porządkował całą estetykę zespołu, od wizerunku po teksty. Dzięki temu HIM potrafili wyglądać jak grupa gotycka, ale brzmieć szerzej niż klasyczny gothic metal. Ten balans sprawił, że trafiali zarówno do fanów cięższego grania, jak i do słuchaczy, którzy po prostu lubią piosenki z wyraźnym refrenem.
To właśnie dlatego ich muzyka nie zestarzała się tak szybko jak wiele podobnych projektów z początku lat 2000. Gdy forma opiera się na silnym kontraście, a nie na chwilowym trendzie, łatwiej wracać do niej po latach. I tu dochodzimy do płyt, na których ten pomysł słychać najczytelniej.
Najważniejsze albumy i utwory, od których warto zacząć
Jeśli ktoś pyta mnie, od czego najlepiej rozpocząć poznawanie HIM, zwykle odpowiadam: nie od losowego singla, tylko od kilku albumów, które pokazują ich rozwój. Wtedy dużo łatwiej zrozumieć, jak zespół przesuwał się od surowszej gotyckiej estetyki do bardziej dopracowanego, stadionowego grania.
| Album | Rok | Dlaczego jest ważny |
|---|---|---|
| Greatest Lovesongs, Vol. 666 | 1997 | Debiut, który zbudował fundament: mrok, melodia i wyraźna tożsamość od pierwszych minut. |
| Razorblade Romance | 2000 | Przełomowy album, dzięki któremu HIM przebił się szerzej w Europie. |
| Deep Shadows and Brilliant Highlights | 2001 | Pokazuje bardziej wygładzoną, ale nadal bardzo charakterystyczną wersję zespołu. |
| Love Metal | 2003 | Najpełniej definiuje ich styl i wprowadza heartagram na pierwszy plan. |
| Dark Light | 2005 | Największy amerykański sukces i najbardziej dopracowane wejście do szerszego mainstreamu. |
| Venus Doom | 2007 | Cięższy i mroczniejszy materiał dla tych, którzy wolą mniej radiowe oblicze HIM. |
| Screamworks: Love in Theory and Practice | 2010 | Bardziej nowoczesna produkcja, w której słychać nacisk na dynamikę i refren. |
| Tears on Tape | 2013 | Ostatnia studyjna płyta, domykająca historię bez próby udawania nowego otwarcia. |
Jeśli mam wskazać konkretne utwory startowe, wybrałbym „Join Me in Death” jako najbardziej nośny przebój, „The Funeral of Hearts” jako esencję romantyczno-mrocznego HIM i „Wings of a Butterfly” jako najlepszy punkt wejścia dla kogoś, kto chce szybko zrozumieć ich przystępniejszą stronę. Dla kontrastu warto dorzucić jeszcze „Wicked Game”, bo dobrze pokazuje, jak sprawnie potrafili przerabiać cudzy materiał na własny język. Z tej perspektywy katalog zespołu układa się nie jak przypadkowa dyskografia, ale jak dobrze zaplanowana opowieść o stopniowym zagęszczaniu klimatu.
Ta ewolucja nie byłaby tak czytelna bez składu, który przez lata nadawał tej muzyce konkretne proporcje.
Skład i zmiany, które naprawdę słychać w muzyce
W HIM najważniejszy był oczywiście Ville Valo, ale zespół nigdy nie działał jak solowy projekt z akompaniamentem. Każda zmiana w składzie miała realny wpływ na brzmienie, zwłaszcza w sekcji rytmicznej i na klawiszach. To jedna z tych grup, przy których zmiany personalne nie wywracają tożsamości, ale subtelnie przesuwają akcenty.
| Muzyk | Rola | Znaczenie dla brzmienia |
|---|---|---|
| Ville Valo | wokal, songwriter, czasem gitara | Centrum emocjonalne i wizerunkowe zespołu, odpowiedzialne za charakter całej narracji. |
| Mikko „Mige” Paananen | gitara basowa | Stabilny fundament, dzięki któremu utwory zachowywały ciężar i puls. |
| Mikko „Linde” Lindström | gitara | Odpowiedzialny za riffy, klimat i większą część gitarowej tożsamości HIM. |
| Janne „Burton” Puurtinen | instrumenty klawiszowe | Dodawał szerokości, teatralności i bardziej filmowego tła. |
| Mika „Gas Lipstick” Karppinen | perkusja | Nadał wielu nagraniom sprężystość i precyzję, szczególnie w późniejszych latach. |
| Jukka „Kosmo” Kröger | perkusja | Wszedł w końcowym okresie działalności, kiedy zespół domykał już swoją historię. |
Najbardziej zauważalna była dla mnie rola klawiszy. Gdy pojawił się Burton, muzyka HIM zrobiła się szersza i bardziej atmosferyczna, a nie tylko gitarowa. Z kolei zmiany na perkusji nie były kosmetyką: w takim repertuarze rytm decyduje o tym, czy numer brzmi bardziej jak gotycki hymn, czy bardziej jak rockowy singiel. To jedna z przyczyn, dla których kolejne albumy różnią się od siebie wyraźniej, niż sugeruje sama nazwa zespołu.
Ta stabilna, ale nie całkiem nieruchoma obsada sprawiła też, że gdy przyszło zmierzyć się z wypaleniem formuły, decyzja o końcu nie była zaskoczeniem.
Dlaczego HIM zakończył działalność i co zostało po zespole
W 2017 roku HIM ogłosił pożegnalną trasę, a potem oficjalnie zamknął działalność. W praktyce nie był to rozpad po publicznym konflikcie, tylko raczej uczciwe przyznanie, że pomysł wyczerpał swój potencjał. Zespół wrócił jeszcze na scenę w ramach ostatnich koncertów, a finał odbył się 31 grudnia 2017 roku w Helsinkach. Dla polskich fanów ważny był również przystanek w Warszawie podczas tej trasy, bo to była jedna z ostatnich okazji, by zobaczyć ten materiał na żywo w naszym regionie.
Najciekawsze jest jednak to, że koniec HIM nie wyglądał jak dramatyczne urwanie. Bardziej jak zamknięcie rozdziału, który po prostu nie potrzebował już dalszego ciągu. Ville Valo poszedł potem w stronę działalności solowej, a reszta muzyków realizowała własne projekty. Dzięki temu dzisiaj HIM funkcjonuje nie jako żywy, ciągle aktywny zespół, ale jako bardzo spójny katalog, który można słuchać bez konieczności śledzenia bieżących ruchów scenicznych.
To ważne, bo wiele grup żyje głównie wspomnieniem dawnych sukcesów. HIM działa inaczej: ich dorobek sam w sobie ma wystarczająco mocny ciężar, żeby wracać do niego bez nostalgicznego dopowiadania. I właśnie dlatego najlepiej kończyć nie oceną, tylko prostą wskazówką, jak do tej muzyki wejść dziś najrozsądniej.
Jak słuchać HIM dziś, żeby od razu trafić w sedno ich stylu
- Jeśli chcesz zacząć od najbardziej przystępnego materiału, wybierz Razorblade Romance i sprawdź, jak zespół łączył mrok z przebojowością.
- Jeśli interesuje cię esencja ich estetyki, sięgnij po Love Metal, bo to płyta, na której ich tożsamość jest najczytelniejsza.
- Jeśli wolisz cięższe granie, Venus Doom pokaże bardziej ponure i zwarte oblicze zespołu.
- Jeśli zależy ci na komercyjnym szczycie i dopracowaniu, dobrym wyborem będzie Dark Light.
- Jeśli chcesz domknąć historię, wróć do Tears on Tape i posłuchaj, jak brzmiał ich ostatni etap bez potrzeby udowadniania czegokolwiek.
Gdybym miał streścić fenomen HIM w jednym zdaniu, powiedziałbym, że to zespół, który zamienił melancholię w bardzo nośną formę rocka. I właśnie dlatego ich muzyka nadal działa: nie opiera się wyłącznie na nostalgii, tylko na dobrze napisanych piosenkach, wyrazistej estetyce i balansie między czułością a ciężarem. Jeśli szukasz grupy, która potrafiła połączyć emocję z mocnym refrenem bez utraty charakteru, HIM wciąż jest bardzo dobrym punktem startu.
